Cytaty o Śląsku
Powiedzieli o Śląsku
- - To ziemia, na której rodzą się diamenty
- - Pragnę was jeszcze zachęcić, abyście nadal strzegli swojej tożsamości, pielęgnując więzi rodzinne, pogłębiając znajomość swojego języka i starając się przekazywać swą bogatą tradycję młodemu pokoleniu.
Jan Paweł II – Papież
- Nigdzie w Europie nie rodzi się tylu znakomitych ludzi, co na Śląsku
Philipp Melanchton – współpracownik Martina Lutra
- Gdy raz, w niezbyt zresztą odległym od nas kraju, w rozmowie, jak to zwykło się je prowadzić wśród zaprzyjaźnionych, padła wzmianka o naszym Śląsku, i tam niektórzy stwierdzili, że nawet nazwy tej krainy nie słyszeli, nie mogłem tego spokojnie znieść, że ziemia skądinąd głośna i sławna, przez najbliższych sąsiadów jest tak nieznana, że nawet nazwy jej nie wiedzą ludzie, którzy przecie całkowicie od książek nie stronili.
Bartłomiej Stein z Brzegu – XVI wiek
- Jakiż miłośnik ojczystej ziemi po przewędrowaniu świata całego
Albo jakiż przybysz, który obejrzał niemieckie ziemie
Nie mówiłby o Śląsku jako najszczęśliwszej krainie na świecie
I nie wychwalałby ją ponad niebiosa i wywyższał ponad okrąg ziemski?
Pancratus Cevimontanus („Jeleniogórski”) lub Vultarinus ( „Pochwała Śląska”,
1506 r.)
- O Rzymie, złoty Rzymie. Ty się radujesz wieczną wiosną, ty posiadasz tylu zacnych i utalentowanych poetów, lecz nasz Śląsk, chociaż leży pod zimną gwiazdą północy, nie jest mniej wart od ciebie.
Caspar Ursinus Velius ze Świdnicy, 1522 r.
- Nasz Śląsk ma formę trapezu – na wschodzie odgraniczają go podnóża Karpat, z których wypływają źródła Odry, na zachodzie – rzeka Warnow, na południu leży łańcuch Sudetów, a na północy Frankfurt oblewany falami Odry. W tym przemiłym czworokącie leży wiele wspaniałych miast. Mieszkańcy cieszą się łagodnym, zdrowym klimatem, dzięki któremu i ziemia jest żyzna. Zbiory zbóż i innych płodów są tu wielkie, że wystarcza nie tylko dla mieszkańców Śląska, ale także dla sąsiadów. Nasz Śląsk wydaje też złoto i srebro, żelazo i ołów. Na wsi, jak i w mieście nikt nie hołduje lekkim obyczajom. Jeśli w jakimkolwiek kraju rozwija się i kwitnie nauka – rozwija się właśnie tu, tu kwitnie! Tu buduje się i bogato wyposaża szkoły, otwarte dla wszystkich. A szkoły we Wrocławiu, Zgorzelcu, Złotoryji, Brzegu, Świdnicy, Budziszynie przyćmiewają inne jak gwiazdy. Nawet prości ludzie nie mają w swym sercu nic z niewolnika, wszelkimi siłami starają się być kulturalni, mieć dobry gust i wykształcenie. Każdy kieruje się miłością do ojczyzny i każdy szlachetny człowiek jest dumny z jej chwały i sławy. Jako Ślązak, skromnie chwaliłem Śląsk – a czegóż bym dokonał, gdybym przesadzał!
Salomon Frencel ( „Mowa o potrójnej ojczyźnie” – Śląsk – ojczyzna ziemska, drugą stanowi świat i jest własnością tych, którzy w życiu kierują się dobrymi zasadami, trzecią ojczyzną jest ojczyzna wieczna) 21.X. 1594 – mowa obejmująca 54 strony wygłoszona po łacinie
- (...) Mają oprócz tego niewypowiedzianą łatwość uczenia się języków i przyjmowania zwyczajów innych narodów, na wzór których lubią się stroić i naśladować ich we wszystkim. Mimo to jednak wysoko cenią, co tylko jest narodowym, są po większej części wielkimi miłośnikami samych siebie (...).
Julius Ruggieri – wysłannik papieski (XVI w.)
- Charakter ogólny Ślązaka odznacza się otwartością, ufnością i serdecznością. Jest wytrwały i skłonny do nauki.
Oskar Kolberg
- Lud nie czuje swej odrębności plemiennej od Niemców. Kto umie tylko po polsku, ten jest Polak, kto tylko po niemiecku – ten uważa się za Niemca, lecz jeśli spytać człowieka, posiadającego oba języki, jakiej jest narodowości, zawsze odpowie, że jest zarazem Polak i Niemiec”.
Lucjan Malinowski (koniec XIXw)
- Dusza górnośląskiego ludu jest bardziej wrażliwa i trudniejsza do zrozumienia aniżeli dusza innych plemion. Doświadczyła ona w minionych stuleciach zbyt wiele cierpień. Zbyt często była niezrozumiana i źle traktowana. Dlatego ukrywa swoją ostatnią tajemnicę przed oczyma obcych (....) Jej korzenie nie rozszczepiają się pod ziemią, lecz zapuszczają prosto i strzeliście w jej najgłębszą warstwę, z której wyrasta całe jej duchowe życie. A ona sama opiera się jeszcze mocniej o Boga.
Ernst Laslowski ( „Verkanntes Oberschlesien”, 1933 r.)
- Polska, a z nią autonomiczny Śląsk, wchodzi w Europę Ojczyzn. Na tej drodze Ślązacy po raz pierwszy nie powinni dać się wyręczać innym. Używając przymiotnika „autonomiczny” mam na myśli daleko rozwiniętą samorządność, która w niedalekiej przyszłości stanie się właściwością tych regionów, które do niej dorosną. Bo europejski model samorządności wymuszą normy międzynarodowe. Śląsk ze swoją odmiennością historyczną, tradycją przedwojennej autonomii, ze swoim dziedzictwem pogranicza, czyli polsko-niemiecko-czeskim kodem kulturowym, wchodzi na tę drogę z lepszym kompasem – jest historycznie uprzywilejowany. I ze swoim najważniejszym kapitałem – ze swoim „złotym kruszcem”, jakim są ludzie tej ziemi! Dziś można już powiedzieć, że nareszcie dobry Bóg historii patrzy w naszą stronę. Pamiętajmy jednak: każdy Bóg, nawet ten, który rządzi historią – a może on zwłaszcza – może polubić nawet największych grzeszników, ale nie odpuści niedojdom! Śląsk – zniszczony i ochwacony – budzi się powoli z dziejowego letargu. Najważniejszym dla nas nakazem będzie umacnianie tego co rodzime, śląskie; uaktywnienie społeczne, uczestnictwo we wszystkich ogniwach władzy i niwelowanie polskiego kompleksu odwróconych pleców. Wymagać to będzie ekstraordynaryjnego traktowania siebie i spraw Śląska. Nadchodzi bowiem czas przyzwalający samoistność ludziom i ich małych ojczyzn ale i czas uiszczania rachunków za starą sromotę; za dewastację natury i odwieczny apartheid. Zadania, które stoją przed Wami są czymś w rodzaju kwadratowego jaja, które będziecie musieli toczyć przez całe swoje życie. Bo prawda jest taka – dziś Ślązak musi robić dla siebie i dla swoich po dwakroć więcej od innych mieszkańców Polski. To jest wielkie wyzwanie i przed nim nie uciekniecie. Powiem więcej – to Wasza szansa na godziwe życie! A przecież o takim życiu Ślązacy marzyli od wieków!
Kazimierz Kutz
( wykład doktorski podczas wręczania mu tytułu Doctora Honoris Causa Uniwersytetu Opolskiego 10 marca 1997 r.)
- Istnieje tylko jeden sposób na uporanie się z problemami Górnego Śląska (...): odejście od centralizmu, który zawsze rodzi nacjonalizm.
- My Ślązacy zawsze siedzimy między dwoma krzesłami.
Stanisław Bieniasz – pisarz i dramaturg
- Jedną z najczęściej przywoływanych w dokumentach Unii Europejskiej zasad jest subsydiarność, faworyzująca wspólnoty regionalne i lokalne. Niestety, w Rzeczpospolitej pogląd, że ta zasada jest słuszna upowszechnia się z trudem, co znacząco wpływa na stan spraw publicznych. Koncentracja uprawnień ustawodawczych w Warszawie pozostaje w ścisłym związku z – katastrofalną nieraz – jakością stanowionego prawa. Nie może być inaczej, skoro parlamentarzyści produkują setki ustaw obejmujących cały zakres funkcjonowania państwa. Posłowie ze Śląska współdecydują przy tym np. o rybołówstwie morskim, a deputowani z Podlasia o górnictwie. Kluczowe decyzje podejmowane są daleko od regionów, których dotyczą, i z reguły przez ludzi, którzy problemów danego regionu nie znają i zapewne nigdy nie będą doświadczać skutków swoich działań.
Jerzy Gorzelik – historyk sztuki, przewodniczący Ruchu Autonomii Śląska
- Dla wielu mowa śląska jest „gruba’, ale dla mnie w tej grubości jest coś swojskiego i miłego. W Ślązakach w ogóle jest niesamowicie wiele uczuciowości. Czasem to wygląda tak, jak opisuje Stefan Szymutko w swojej książce „Nagrobek cioci Cili”. Witał się ze swoją ciocią: ”Cześć wom rubo umo”, a ona odpowiadała: „No podź sam ty mój giździe”. Ściskali się potem, bo się niesamowicie kochali. Ślązacy okazywali uczucia w swoisty sposób. Osobom spoza Śląska trudno to zrozumieć.
Dr Jolanta Tambor, językoznawca z Uniwersytetu Śląskiego
- - Mówię głośno i stanowczo, że ta ziemia zbyt rzadko była nagradzana. Trzeba tę ziemię przywrócić do stanu używania. Żeby była ziemią ludzi. Wolnych ludzi! Czuję się Ślązakiem, bo przez tę chrzcielnicę, przez to miasteczko przetoczyło się moje życie. Dziękuję Bogu za dar, który otrzymałem z rak Papieża, ale równie gorąco dziękuję za Was, żeście tu pozostali, jak nasi praojce. To co mnie przypadło w udziale, jest także i w was. Na zawsze! Tej godności wam już nikt nie odbierze.
Ks. Kardynał, prof.dr Stanisław Nagy podczas prymicji w Bieruniu Starym ( odmówił krakowskim Łagiewnikom i KUL-owi)
- Wyrazem społecznej natury człowieka nie jest jedynie państwo ale także różne grupy pośrednie, poczynając od rodziny, a kończąc na wspólnotach gospodarczych, społecznych, politycznych i kulturalnych, które jako przejaw tejże natury ludzkiej posiadają – zawsze w ramach dobra wspólnego – swa własną autonomię. To właśnie nazwałem podmiotowością społeczeństwa, która wraz z podmiotowością jednostki została unicestwiona przez socjalizm realny (...) Zgodnie z zasadą pomocniczości autonomia jest nieodzownym warunkiem rozwoju i skuteczności funkcjonowania nie tylko obywateli ale i wspólnot na wszystkich poziomach – do państwa i organizacji ponadpaństwowych włącznie (...) Tyle samorządności, ile można. Tyle państwa, ile koniecznie potrzeba.
Jan Paweł II - Papież
- Pamiętam doskonale, a jeszcze lepiej pamiętają o tym sami mieszkańcy, że dzięki autonomii Śląsk należał do najbogatszych polskich prowincji. Większość wypracowanych pieniędzy pozostawała na miejscu. Budowano za nie przemysł, miasta, drogi. Obiekty komunalne, finansowano kulturę. W okresie powojennym Centrala rozpoczęła nadmierną eksploatację tej ziemi. Nie da się ukryć – panuje niesłychana ignorancja dążeń Ślązaków do samostanowienia (...) Jeśli to się nie zmieni, Śląsk może stać się ogniskiem niepokoju, promieniującym na cały kraj. Trzeba nieustająco przypominać Warszawie, że nie ucieknie przed tym nabrzmiałym problemem.
Jerzy Giedroyć
- Górny Śląsk – region od setek już lat ukształtowany historycznie i kulturowo, „perła w koronie” kolejnych władców, jest wciąż, niestety, traktowany koniunkturalnie. Zwodzony obietnicami, gdy stanowił podporę gospodarki – lekceważony i ignorowany, gdy zadania swe wypełnił. Mimo lojalności wobec władz, otaczany jest murem nieufności i niezrozumienia (....)
Polska, a z nią Górny Śląsk, znalazła się we wspólnej rodzinie państw europejskich, w której rola i znaczenie regionów niewspółmiernie wzrasta (...) Przekonani, że Górny Śląsk nie wykorzystał wielu szans – w dużej mierze za sprawą własnej bierności i uległości wobec tych, którzy chcieli decydować za nas – postanowiliśmy połączyć nasze starania (...) aby w sprawach ważnych dla tego regionu wyrażać wspólne stanowisko mające na względzie dobro naszej Małej Ojczyzny. (...)
Wielu z nas łączy język, tradycja i kultura; wszystkich, niezależnie od miejsca naszego pochodzenia – przywiązanie do naszej Małej Ojczyzny. Przyjmujemy odpowiedzialność za Górny Śląsk, by wpływać na jego przyszłość. Wiemy, że tylko determinacja, zgodna współpraca i konsekwencja ludzi tej ziemi mogą sprawić, by Górny Śląsk w Europie Regionów zajmował należne mu miejsce.
Deklaracja o powołaniu porozumienia „Jedność Górnośląska” podpisana w dniu 15 lipca 2004 roku przez: Związek Górnośląski, Ruch Autonomii Śląska, Radę Niemców Górnośląskich i Przymierze Śląskie.
- Od początku miesiąca przebywam w tej po dziesięciokroć fascynującej krainie, która tworzy szczególnie piękną i zmysłową całość. Będę miał Wam dużo do opowiedzenia.
Johann Wolfgang von Goethe w liście do rodziny Herderów z podróży po Śląsku w 1790 roku
- Wreszcie ludzie na Śląsku muszą wykrzyczeć swoje racje.
Bolesław Lubosz ( Honorowy Obywatel Tarnowskich Gór, pisarz)
- Ziemie odzyskane dostaliśmy wzorowo i po mistrzowsku zagospodarowane przez Niemców. Jeszcze i dziś wszystko, co tam jest, resztka niemieckiej cywilizacji, tchnie ładem, zamożnością, szczęśliwością ludzi, których nawet podły system hitlerowski nie zdołał uczynić zdeprawowanymi nędzarzami. Żeby zjednać sobie autochtonów tych ziem, winniśmy byli przyjść tam nie z wrzaskiem o końcu nędzy kapitalistycznej, ale z jeszcze lepszą kulturą i cywilizacją, z jeszcze wyższą organizacją życia, z jeszcze większą szansą na zamożność. A my? Cośmy przynieśli tym ziemiom? Rosyjski brud i smród, polskie bezprzykładne szabrownictwo, zaniedbanie, zdziczenie ogrodów, odłogi, ogonki, biedę, a teraz niemal głód. Boleję nad tym, że to aż tak źle poszło! Taka szansa. Tyle rzeczy naprawdę do wygrania i tak już nie przegrane, ale przesrane!
Maria Dąbrowska (Pamiętniki z lat 1950-1954)
- Ojczyzna to dla mnie rzeczywistość uczuć, jak by powiedział Denis de Rougemont – zbiór wspomnień i doświadczeń. W moim przypadku te wspomnienia odnoszą się do Górnego Śląska. Z Polską nie wiąże mnie taka intensywność przeżyć. Do Polski mam stosunek racjonalny. Jak każde państwo oceniam ją pod kątem użytecznej służby obywatelom. Jednym z warunków takiej użyteczności jest zapewnienie obywatelom, także Ślązakom, poczucia „bycia u siebie”. Na pewno państwo polskie to poczucie zapewnia w stopniu niezadowalającym. Dobro, zarówno Polski, jak i Śląska wymaga zmiany tego stanu. Tak więc właśnie dlatego, że czuję się śląskim patriotą, chcę, żeby Polska była państwem sprawnym, nowoczesnym i przyjaznym obywatelowi.
Jerzy Gorzelik ( Przewodniczący Ruchu Autonomii Śląska) w odpowiedzi na pytanie „ Jest pan patriotą śląskim czy polskim?”
- Wróciłbym bez wahania. Czuję się Ślązakiem, to moja narodowość, to moja religia.... Coraz bardziej czuję, że nigdy nie wyjechałem z Zabrza, że ciągle do niego należę.
Horst Eckert ( Janosch) na pytanie: „ Od lat mieszka Pan na Teneryfie, nie chce wracać do Niemiec. Może czas na powrót na Śląsk?” ( który opuścił 60 lat temu)
- Cudzoziemcy się k nam pierą
Wszystko nasze z renków bierą
Bierą słóżby i dochody
Kat wi, skąd jejich przychody
Kieby tych z Kwacka wygnano
Do brota by nie grzebano
Złote by się powróciły
Lata, co dawno pomrżiły.
Cudzoziemców określa następny wierszyk:
Niemcy, Czesi, Francuzowie
Włosi, Polacy, Węgrowie
Zostańcie we swoim kraju
My będziemy w swoim raju.
Średniowieczne wierszyki przytoczone w 1934 roku przez ks. Emila Szramka w „Śląsk jako problem socjologiczny”
- Dziwili się, ciągle pytali: jak ty możesz mieszkać w Katowicach, a według mnie tu jest świetnie! Tu się żyje „po Bożemu”, tu się porządnie pracuje. Niektórym twórcom są potrzebne modne kawiarnie. Ale mnie odpowiada atmosfera duchowa, która jest na Śląsku. Tutaj jest zdrowe powietrze. Powiedziałem kiedyś Kazikowi Kutzowi, że pewnie będę żył krócej przez te dymiące kominy, ale umrę zdrowszy psychicznie. (...) W 1948 roku było tu już wielu ludzi z Kresów i śląska gwara mieszała się często na ulicy z naszym „bałakaniem”. A tutejszy akcent po prostu uwielbiam. Ile ja godzin strawiłem, żeby się tej śląskiej mowy nauczyć. Próbowałem naśladować mojego przyjaciela, ksiedza Wikarego z Rybnika, ale nic z tego nie wyszło. On sam stwierdził, że z tym się trzeba urodzić. A dzisiaj, ja Lwowiak i moja żona Warszawianka, gdy usłyszymy gdzieś nagle ten niepowtarzalny śląski akcent, to jesteśmy tak wzruszeni, jakby ktoś nam lał miód na serce. (...) Muszę powiedzieć, że chociaż traktuję z ogromną wdzięcznością wszystkie nagrody, które otrzymałem tutaj, czy na świecie, „Lux ex Silesia” uważam za najcenniejszą. Bo świadczy ona, że przyjęto mnie tutaj jako swojego, jako Ślązaka! Od chwili otrzymania tej nagrody, mogę o sobie powiedzieć, że jestem Ślązakiem! Urodzonym we Lwowie, ale Ślązakiem!
Wojciech Kilar – wybitny kompozytor, od kilkudziesięciu lat mieszkający w Katowicach
- Bo to, co wam się udało, to jedna z dróg prowadzących do uzdrowienia naszej skopsanej – przez partyjniactwo – demokracji. Odzyskania jej dla ludzi. Dowodzi, że głęboko zakorzeniona śląskość może być czynnikiem integrującym przyszłych wyborców i stać się przykładem dla innych, jak z dobrodziejstw demokracji korzystać, jak się w niej odnaleźć i do niej dojrzeć. Mam nadzieję, że dzięki temu ujawni się naturalna energia społeczna, oparta na odwadze przezwyciężania spuścizny przeszłości i jej wielowiekowych podziałów: historycznych, narodowościowych i światopoglądowych. I będzie dobrze służyła ludziom powiatu tarnogórskiego. To, co u Was się stało – w Tarnowskich Górach – jest przykładem współczesnego heroizmu politycznego na Śląsku. Wielka to radość!
Kazimierz Kutz w felietonie w „Dzienniku Zachodnim” po otrzymaniu wiadomości o powstaniu „Przymierza Śląskiego”
- Mam nadzieję, że ludzie urodzeni tutaj otrzymają większą szansę na rodzimej ziemi. I że zmienią coś we właściwym kierunku, opierając się na tradycji, na tym co było. Nie traktowano nas jak dziedziców tej ziemi. Śląsk był zawsze w sytuacji dołów niemych i obcych gór ...Czas z tym skończyć, niechby te doły miały nareszcie szanse pójść w górę. Kiedyś było tak, że przybywali tu ludzie, osiedlali się i identyfikowali się z tą ziemią. Ale po ostatniej wojnie przybysze nie chcieli się identyfikować, bo uważali, że przywożą coś lepszego, ważniejszego: nową ideologię i kulturę. I że zmienią ten Śląsk, bo taka jest wola ich mocodawców. Przecież do niedawna w ogóle się nie mówiło o Śląsku jako przestrzeni kulturalnej. Kiedy przed laty Wilhelm Szewczyk apelował o nauczanie kultury śląskiej, śląskich tradycji, usłyszał w odpowiedzi: A po co, skoro nas jest tu już więcej! Co znaczy „nas”? A w takim razie kto to taki: „my”? Pamiętam, jak wielką krzywdę odczułem po lekturze wydanej na emigracji książki: „Źródła kultury polskiej”; w parusetstronicowym tomie tylko raz pada słowo”Śląsk”. Raz! I to w miejscu, gdzie wymienia się polskie stroje regionalne! Fakt, że powoli ujawnia się prawdę, że kultura i cywilizacja dotarła na ziemie polskie ze Śląska, musi peszyć patriotów Dzikich Pól.
Florian Śmieja ( profesor iberystyki, poeta, tłumacz, redaktor pism emigracyjnych. Urodzony w 1925 r. W Zabrzu-Kończycach, później zamieszkał w Tarnowskich Górach (ukończył tutejsze liceum). Od 1944 r. w Anglii, od 1969 mieszka w Kanadzie. Bardzo często odwiedza strony rodzinne)
-Bezstronna, ponadpięćdziesięcioletnia obserwacja Ślązaków utwierdza mnie w przeświadczeniu, że mają prawo określać się nie jako Polacy, nie jako Niemcy, lecz jako Ślązacy. Są istotnie odrębną grupą narodowościową, właśnie ze sobą, ze Ślązakami odczuwającą więź narodową. Przez lata nie wolno było o tym mówić, ba, nawet myśleć. Ale dzisiaj – nadszedł ten czas – można. I nie chodzi tutaj o żaden separatyzm, odrywanie Śląska od macierzy i inne temu podobne bzdury. Tak czy inaczej, dzisiaj Ślązacy są na Śląsku w mniejszości. Ale to nie oznacza, że nie mają praw.
- Sam siebie pytam, jak to się dzieje, że ja, polskojęzyczny, wypędzony z dawnych kresów, ni stąd, ni zowąd – jak by się mogło wydawać – deklaruję ( w Spisie Powszechnym – przyp. J.H.) narodowość śląską. Ale, dlaczego nie? Poczucie wspólności z jakąś grupą narodową nie jest sprawą związaną z jakimiś dokumentami, językiem czy rodzicami.
Andrzej Urbanowicz – malarz
- Na Śląsku być Ślązakiem zawsze znaczyło tylko być człowiekiem. Tylko ktoś, kogo nie stać na to, by być człowiekiem, może być komunistą, narodowcem, faszystą, islamistą, Polakiem-katolikiem, czymkolwiek, bo kimś przecież musi być.
Rajmund Wiesiołek – Zabrze
- Nie jest łatwą to rzeczą zjednać sobie zaufanie tego ludu. Lud górnoślązki, sam sobie oddany, opuszczony od klasy wyższej, wykształconej, wzgardzony przez nię, niedowierza nikomu, co mu się być zdaje członkiem należącym do sfer wyższych. A jeżeli kto się do tego ludu chce zbliżyć, niech się nie zraża chwilowym niepowodzeniem. Poznałem bliżej górników, a z tego wyprowadzam wniosek o reszcie ludności wiejskiej. Zbliżasz się do górników; mierzą cię od stóp do głowy, unikają ciebie. S początku jeden, drugi się zbliży, spyta, skąd przybywasz, rzuci ci jinne jakie pytanie, potym ucichnie, odejdzie i zda raport drugim. Tak pojedyńczymi pytaniami wymacają cię na wsze strony, a kiedy ciebie jeden poznał, poznali cię wszyscy; jeden polubił, to wszyscy cię na ręku nosić będą. Wtedy niknie oziębłość, ginie tajemniczość, jaką do pewnego czasu względem ciebie zachowywali, i masz wstęp otwarty do ich serc poczciwych i siać możesz na tę nieuprawną jeszcze ale żyzną rolę, złote ziarno, które obfity plon przynieść musi. Lecz nie każdy może się tu przydać. Trzeba człowieka oględnego i ostrożnego, a szczerego i otwartego zarazem, trzeba dalej mieć zasady religijne, bo tylko człowiek religijny, człowiek pobożny, może zyskać sobie zupełne zaufanie ludu.
Autor piszący w poznańskiej „Warcie” pod pseudonimem „Skromny”. Był Wielkopolaninem, górnikiem, początkowo w Nadrenii, potem w rejonie Tarnowskich Gór. Jego spostrzeżenia ukazały się w 1875 roku.
- Rzecz zrozumiała, iż każdy region dąży do uzyskania maksimum samorządności, by
regulować samemu własne sprawy i kształtować kulturę swego regionu. Jest to tendencja
z d r o w a i k o r z y s t n a dla całego kraju, bowiem oparta jest na tzw. patriotyźmie lokalnym. Brak zrozumienia tego zjawiska prowadzi do centralizmu w zarządzaniu, jak to miało miejsce w PRL, co niszczy samorządny rozwój regionów, pozytywny stosunek do państwa ze szkodą dla całego narodu. (...) Ruch regionalny, mający olbrzymie znaczenie dla każdego kraju, zwłaszcza o ustroju demokratyczno-pluralistycznym, upowszechnia się nie bez powodu przede wszystkim w przodujących krajach zachodniej Europy. I czy to się nam podoba czy nie, jest on prądem, którego w jednoczącej się Europie nic i nikt nie wstrzyma, najwięksi nawet zwolennicy centralizmu, rządów autokratycznych, czy kandydaci na domorosłych dyktatorów.
Prof. Zbigniew T. Wierzbicki ( Uniwersytet w Poznaniu)
- Rada Europy przyjęła w swej polityce zasadę, iż regionalizacja Europy przyspieszy względnie ułatwi dwa ważne procesy: 1.- integrację europejską własnie na poziomie regionów, gdyż są one odpolitycznione, w przeciwieństwie do państw i rządów; 2.- zwiększy międzynarodową ekspansję gospodarczą, bowiem zmniejszając zależność od centralnego ośrodka państwowego, ułatwia porozumienia i wymianę między regionami. (...) Skoro dotychczasowy (centralistyczny) model postępu gospodarczego zawiódł na całej linii, twórzmy inny, oparty o sprawnie działające regiony, właściwą alokację zasobów, o nowe wzory, zaszczepiane z jednego bardziej rozwiniętego regionu do mniej rozwiniętego.
Prof. Władysław Kwaśniewski ( Uniwersytet Warszawski)
- Jestem z Sochaczewa k/Warszawy, czyli dla Ślązaków jestem „gorolem” ( oni wiedzą co to znaczy). Miałem z racji wykonywanej pracy częsty kontakt ze Ślązakami i sam wiem, że mentalnością są bliżej Niemców, ale to pozytywna cecha pozostała po zaborach. Podróżując po Polsce gołym okiem da się poznać, które miasta pod jakim były zaborem. Mam na myśli czystość, kulturę ludzi i ich domostwa, ogródki, toalety i.t.p. Szanuję i cenię ten naród za ich pracowitość i wszystkie ich pozytywne cechy. Można też się zastanowić co im dała Polska, a co wzięła. Pozdrawiam i popieram Ślązaków, jak również krótkowzrocznych mieszkańców pozostałych regionów.
Mirosław z Sochaczewa (z internetu)
- Powiedziałem rachmistrzowi, by wpisał do formularza narodowość śląską, bo czuję się Górnoślązakiem. Nie jest to żaden protest czy manifestacja. Proszę nie pytać, skąd to się wzięło, bo trudno mi odpowiedzieć na to pytanie samemu sobie. Od lat zastanawiam się, na czym polega fenomen śląskiej tożsamości. Staram się to sobie jakoś racjonalnie ułożyć w głowie, ale ciągle bez rezultatu. Sądzę, że śląskość to kwestia specyficznych emocji. W moim przypadku zagrały uczucia: miłość do mojego miasta (Chorzów – przyp. J.H.) i do ziemi, w jakiej żyję. Dlatego wybrałem taką narodowość, a nie inną.... Największym zagrożeniem dla regionu jest inercja, bezruch, w jakim Śląsk od lat tkwi. Tutaj ludzie pozwalają, by życie przechodziło obok nich. Nie mają żadnego pomysłu na przyszłość. To nas powoli doprowadzi do wymarcia. Myślę, że ktoś musi wreszcie walnąć w stół i powiedzieć „dosyć” i wskazać Ślązakom jakiś cel. Nieważne jaki, ważne, by ktoś wyrwał ich z marazmu. Bo Śląsk nie może dłużej być parkiem etnograficznym. Ma zbyt wielki potencjał. To wielka przemysłowa metropolia, w sumie największa w Polsce. Tu coś się wreszcie musi zmienić.
o Ingmar Villqist ( właśc. Jarosław Świerszcz) – ceniony i najczęściej grywany polski dramaturg. Historyk sztuki.
- Teraz to nie jest tak, że Polska w tych granicach, z tą strukturą ludnościową jest sprawdzona raz na zawsze. To jest wyzwanie i zadanie dla naszej generacji. Coś tutaj dopowiem. Wcale nie jest tak, że Ślązacy, czyli ludzie mieszkający na Śląsku, zawsze i za każdą cenę chcieli być z Polską. Nie, Śląsk jest tak silną strukturą gospodarczą, cywilizacyjną, kulturową, że może być samodzielny i reszta Polski musi to pytanie: co się stanie, jak Śląsk będzie chciał być samodzielny, sobie postawić. I tu nie wystarczy moralizowanie, tu nie wystarczy załamywanie się, temu trzeba w oczy spojrzeć, Śląsk musi mieć interes, żeby chcieć być z Polską.
Adam Michnik
- Górny Śląsk jest jedynym z regionów, w którym najsilniej odzywają się programy regionalizacji... Teraz nie ma narodu śląskiego. Niewykluczone, że kiedyś powstanie. Takim tendencjom sprzyjać będzie utrzymywanie centralizacji Polski.... Powstanie idei narodu musi być podnoszone przynajmniej przez trzy pokolenia. Tak było w przypadku narodu ukraińskiego. Tożsamość śląska istnieje ponad wszelką wątpliwość. Zasadza się ona na odrębności kulturowej, językowej, historycznej.
Prof. Jacek Wódz
- Na gruncie nauk społecznych upowszechnia się pogląd, że o tym, czy dana osoba ma taką, czy inną tożsamość, decyduje ona sama. I tak człowiek ma prawo sam rozstrzygać o swojej przynależności do takiej czy innej subkultury, orientacji seksualnej, religijnej. Dlaczego orientacja narodowościowa miałaby być z tego wykluczona, jakbyśmy wkraczali w sferę sacrum, w której jakaś zewnętrzna instancja ma za nas rozstrzygać, do jakiego narodu, względnie narodowości przynależymy.( ...) W uznaniu nie tyle nawet tego, że narodowość śląska istnieje, ale tego, że za tego typu deklaracjami kryje się potencjał od lat oczekiwanej na Śląsku zmiany społecznej, upatruję nadziei nie tylko dla samego Śląska, ale w dłuższej perspektywie dla innych polskich regionów. W masowym deklarowaniu przynależności do narodowości śląskiej widzę szansę na generowanie zmian sprzyjających zakorzenieniu się ładu demokratycznego, odzyskiwaniu przez zwykłych ludzi swej tożsamości, a więc i sensu istnienia.
Dr hab. Wojciech Łukowski – Uniwersytet Warszawski
- Duchowa odrębność Ślązaków była zawsze mocno odczuwalna i postrzegam ją jako wartość pozytywną. Śląskość czyniła Polskę krajem bardziej zachodnim i bardziej przemysłowym, a więc przybliżała nas do krajów wyżej rozwiniętych. Czy odrębność przekształcona w narodowość powinna nas niepokoić? Czytam bez większego przekonania, że pojawił się prawdziwy powód do zmartwienia, ale jednocześnie przypominam sobie, że w historii zawsze zwyciężały te kultury, które potrafiły przyciągnąć, a nawet wchłonąć inne, z którymi rywalizowały. Jeśli polskość zachowa swą siłę przyciągania, Ślązacy będą mieli powód, aby dzielić z nami wspólne państwo, a to państwo przy ich udziale może okazać się bardziej nowoczesne, a przynajmniej bardziej zachodnie, aniżeli byłoby bez nich.
Krzysztof Zanussi – reżyser filmowy
- Gdybym miał protestować, to bym wpisał, że jestem Grenlandczykiem, tak żeby było widać, że to jest protest, a nie narodowość. Skoro wpisałem jasno i wyraźnie „Ślązak”, to znaczy, że określiłem swoją narodowość jako śląską.
„Arrko” z internetu ( na tłumaczenia – m.in. senator Doroty Symonides z Katowic-Janowa, że głosowanie w spisie powszechnym za śląskością to wynik protestu przeciwko stosunkowi władz do Śląska)
- No pięknie! Jaki wielki naród z tych ślązaczków! Pierwsi polscy indianie, no mam nadzieję, ze niedługo wam jakiś rezerwat otworzą, może na Łysą Górę z wami, trochę by was wiatr z tego pyłu otrzepał.
„Szczeciniak” ( dyskusja w internecie po spisie powszechnym)
- Komentując wyniki spisu powszechnego, pewien profesor Uniwersytetu Warszawskiego zakwestionował istnienie narodowości śląskiej, bo – powiada – Śląsk nie ma elit politycznych, perspektyw rozwojowych, a nade wszystko nie posiada wysokiej kultury. Profesor zapomniał, albo jeszcze tego nie przerabiał, że istnieje kultura śląska lotów bardzo wysokich. Tylko, że w lwiej części jest ona dziełem niemieckim. Mniejsza o pionierów nauki i techniki, ale tu są początki i wyżyny poezji baroku – Andreas Gryphius, Martin Opitz, Angelus Silesius, Daniel Czapko i tak dalej – która stworzyła nowoczesną niemczyznę i poetykę. Już nie będę przywoływał romantycznego poety Eichendorffa, całej kultury muzycznej, plastycznej, teatralnej i tak dalej. Na Śląsku podkreślanie polskiego pochodzenia Walentego Roździeńskiego czy Jana Dzierżonia jest co najmniej równie nietaktowne, jak akcentowanie niemieckości Eichendorffa. Oni byli przede wszystkim Ślązakami.
Henryk Waniek
- Nawet jeśli Kuc ma rację, to Śląsk jest naszym łupem wojennym, rekompensatą za przepiękne Kresy Wschodnie i to Nam wolno się bawić tą naszą zabawką jak będziemy chcieli i tyle razy nakręcać, rozkręcać, psuć i zatrzymywać ten zegarek ile Nasza Ułańska Dusza zapragnie. Też bym wolał piękny, staropolski Lwów i całe majestatyczne Kresy od ślunskich slamsów i sypiących się miast, ale tak postanowił Stalin i koniec kropka. Trzeba brać się do roboty hanysy, a nie smolić w kółko jak Kuc.
autor "veneziano" w internetowej "dyskusji"
- Mamy w naszym kręgu cywilizacyjnym swój krajobraz, kształtowany zarówno przez naturę, jak i przez człowieka. Wynika z niego specyfika architektury, która zawsze jest elementem regionalnej tożsamości. Mamy swoją historię, jakże odmienną od polskiej zarówno w samych faktach jak i w tym, co nazywamy historiozofią. Mamy swoje dobra intelektualne, muzykę i literaturę, sztuki piękne. Mamy wreszcie swoją autentyczną europejskość, coś zupełnie odmiennego od sarmackości. Mamy wreszcie specyficzny wymiar śląskiej religijności. Kilkusetletnia konfrontacja, rywalizacja, a w końcu symbioza katolicyzmu z luteranizmem stworzyła wiele odrębności. To wszystko trzeba poznać, by najpierw zacząć w tym smakować, a potem czuć z tym tożsamość, czuć się składnikiem tej swoistej „ekosfery”. Coś, co nazywamy „środowiskiem naturalnym”, nie jest bowiem tylko ziemią, wodą i powietrzem. To przede wszystkim nasze naturalne środowisko cywilizacyjne. Problemem jest to, iż jest ono dla milionów ( tak, tak, dla milionów!) Ślązaków czymś zupełnie zapoznanym. Spoczywa na nas wielkie zadanie odbudowania śląskiej tożsamości w postaci pełnowymiarowej. To zadanie na kilkadziesiąt lat, na szczęście nie jesteśmy w tej robocie osamotnieni. Mamy do dyspozycji te niewidzialne, ale wyczuwalne fluidy, którymi duchy miejsc nawracają nas na właściwe tory i otwierają oczy na wszystkie barwy śląskości.
Michał Smolorz
- Przecież wy, Ślązacy, nie macie żadnej kultury, co najwyżej techniczną.
Piszący w Opolu doktorat z historii Śląska
- Trwa wyzysk Śląska przez Warszawę. Około 70 % produktu narodowego brutto, wypracowanego na Śląsku, zabiera Warszawa. Województwa śląskie nie mają pieniędzy na najkonieczniejsze inwestycje, jak np. poprawa infrastruktury i warunków ekologicznych. Z tego powodu strasznie cierpią ludzie. Mam w tej chwili na myśli nie tylko Niemców, którzy mieszkają na Górnym Śląsku, lecz także nowych Ślązaków, których osadzono na obszarach wysiedlonych. Wszyscy ci ludzie chcą żyć na poziomie, który mogą sobie wypracować, jeżeli owoc ich trudu zostanie na Śląsku. Jestem czasem bardzo zdziwiony ale również szczęśliwy, kiedy słyszę od młodych Polaków ze Śląska, że są Ślązakami. Ten region kształtuje ludzi i ludzie to czują, dlatego chcą więcej samodzielności w decydowaniu o swoim regionie i nie chcą być prowadzeni na pasku przez rząd zainteresowany wyłącznie Warszawą.
-Chociaż w rzeczywistości nie mieszkam za granicą, to momentami wydaje mi się jak gdyby tak było. Jestem przecież Ślązakiem i chcę tam wrócić. Tak długo, jak długo wiązać mnie będą z Republiką Federalną obowiązki, na Śląsk będę jeździć sporadycznie. Moim pragnieniem jest jednak zamieszkać na ojczystej ziemi.(... ) Obrabowany i wykrwawiony Śląsk musi odnaleźć się w nowej sytuacji. Przypuszczalnie będzie to możliwe tylko wtedy, gdy Polska przyzna Górnemu i Dolnemu Śląskowi częściową autonomię, albo gdy Śląsk przyłączy się do Euroregionu.
Wolfram baron von Strachwitz urodzony pod Wrocławiem, potomek jednego z najstarszych i najznamienitszych rodu śląskiego, obecnie pracuje w Bundestagu jako przewodniczący Związku Katolickiej Szlachty Śląska
- O Śląsku mam do powiedzenia same dobre rzeczy. Uważam go za piękny, choć to piękno jest bardzo specyficzne. Śląskość mnie ukształtowała ze względu na jej powagę, pewną rezerwę w rozmaitych kontaktach. To w gruncie rzeczy także bardzo śląskie: wstyd przed reklamowaniem się. Te sukcesy kompozytorskie są wartościowe z tego względu, że decydowała o nich wyłącznie muzyka. W naszym tutaj środowisku myślimy, że to niezbyt eleganckie, by o coś specjalnie zabiegać. Zrozumiałem szybko tę śląską niechęć do pychy, a także powszedni samokrytycyzm.
Wojciech Kilar
- Tu ludzie mają siłę, kulturę, etos pracy, język i poczucie humoru. To miejsce, w którym coś prawdziwego odczuwa się po wyciągnięciu ręki na powitanie. Tu nie ma fałszu -
Marek Kondrat podczas świętowania swoich 60. urodzin w Teatrze Śląskim