Niepojęta inność mieszkańców Śląska
Kazimierz Kutz: Niepokojąca inność mieszkańców Śląska
Kazimierz Kutz
2010-12-07, ostatnia aktualizacja 2010-12-07 11:51

Wreszcie nadszedł ten dzień! Niby stało się niewiele, a jednak aż tak dużo: Ruch Autonomii Śląska przekroczył magiczną, od lat nieosiągalną granicę progu wyborczego.
Zdobył poparcie 8,5 proc. głosujących i wprowadził do sejmiku śląskiego po raz pierwszy w historii trzech swoich przedstawicieli. PSL ma ich tam tylko dwóch, zaś PO z 48 foteli w sejmiku zdobyła 22, co oznacza, że zabrakło jej trzech głosów do samodzielnego władania.
Ustalone (na górze) porozumienie koalicyjne z PSL-em sprawiło, że zabrakło jednego głosu do uzyskania większości koalicyjnej. W łonie PO powstał problem: czy podtrzymać dotychczasową koalicję z SLD, czy zaprosić do koalicji RAŚ. Wybór nie mógł być inny, bo wielki wynik PSL-u w minionych wyborach wyklucza w kalkulacjach perspektywę zawarcia po wyborach parlamentarnych koalicji PO-SLD.
Dzięki twardemu stanowisku ludowców RAŚ pojawił się nagle jako trzecia siła i uwolnił PO od przymusu układania się z SLD. Jeśli zważyć, że w okręgu chorzowsko-zabrzańskim, katowickim i rybnickim poparcie dla Ruchu Autonomii Śląska wyniosło znacznie ponad 15 proc., to mamy do czynienia z wydarzeniem o znamionach faktu historycznego. Więcej, to będzie proces rozwijający się i nowy szlak w praktykach politycznych na Górnym Śląsku. A więc cieszmy się, bo oto stowarzyszenie obywatelskie - Ruch Autonomii Śląska - po raz pierwszy zagości w sejmiku śląskim!
Wobec takiego obrotu spraw mam honor oświadczyć, że dupowatość Ślązaków - niczym ślimak - zaczyna wypełzać ze starych skorup. Jest nadzieja, że tradycyjna, antypaństwowa filozofia Ślązaków: "My to momy kajś!" będzie ustępować aktywności w samorządzeniu i chęci przemiany swojego otoczenia. Hej!
Bo cel dalszy jest taki: wszystkie stowarzyszenia i organizacje pozarządowe Ślązaków powinny konfederować się pod jednym szyldem, na przykład w Ruchach Jedności Ślązaków pod egidą RAŚ, aby we wszystkich wyborach konsultować się i tworzyć jednolity front działań w sprawach dotyczących całego województwa. I nie tylko.
Warto w tym miejscu dodać, że koalicja PO z SLD kompromitowała region. Była czymś żałosnym i Ślązacy patrzyli na nią z niesmakiem. Zwłaszcza w obszarze kultury, gdzie panowało niedołęstwo i kumoterstwo wywodzące się jeszcze z okresu PRL-u. Kultura dostawała się w ręce ludzi bez kompetencji, z mentalnymi obciążeniami sięgającymi jeszcze praktyk tow. Zdzisława Grudnia. To pogrążało możliwości i aspiracje twórcze Górnego Śląska, a także degradowało go do prowincjonalizmu o ciulatej proweniencji. Z tego powodu już sama możliwość odseparowania SLD od współrządzenia Górnym Śląskiem jest wielkim zwycięstwem Ruchu Autonomii Śląska.
Ale sytuacja jeszcze w 100 proc. nie jest pewna, choć reguły nowej koalicji są wylicytowane i najpóźniej w czwartek, na dzień przed pojawieniem się tego felietonu, będzie już po ptokach. Moja niepewność bierze się stąd, że Jerzy Buzek, przewodniczący Parlamentu Europejskiego, jest przeciwny planowanej koalicji w sejmiku śląskim. Stwierdził, że „takie działania mają na celu pokazanie niepokojącej inności mieszkańców Śląska” (!?). Zwracam szczególną uwagę na słowa: „ pokazanie niepokojącej inności”, bo padły z ust najwyższego urzędnika Unii Europejskiej i rodowitego Ślązaka. Dla mnie to nie do wiary i nie do pojęcia! Bo Jerzy Buzek jakby oderwał się od swoich korzeni i jednocześnie nie znał fundamentalnych kanonów prawnych Unii Europejskiej, dotyczących inności etnicznych. Użyty przez niego przymiotnik „niepokojącej” robi wrażenie insynuacji politycznej. Buzek ostrzega rząd przed Ruchem Autonomii Śląska, jakby było stowarzyszeniem parawywrotowym i zagrażało państwu polskiemu!
Proszę Was, niedupowatych, naga prawda jest taka: ten wielki Ślązak, wielki Polak i wielki Europejczyk, honorowy obywatel Lublińca, Piekar Śląskich, Rudy Śląskiej, Rybnika i Gliwic (wszystkie głosowały na RAŚ), nie jest w stanie pojąć "inności śląskiej"! Albo udaje, że nie wie, o co idzie w tej zabawie. Czy to strach, czy koniunkturalizm? Jak to się stało? Co stało się z Jerzym Buzkiem, człowiekiem o najwyższym zaufaniu obywateli w naszym kraju? Zwłaszcza Ślązaków!
Moim zdaniem te jego słowa o "niepokojącej inności" są dla Ślązaków szokujące! Trzeba oznajmić, bo na to wychodzi, że Jerzy Buzek jest takim samym "komisarycznym" Ślązakiem, jak Maria Pańczyk, Dorota Simonides, Jan Miodek i Helena Synowiec. Oni są wyalienowani z rodzimości śląskiej, zatracili ową "niepokojącą inność" i stali się "banerowymi" Ślązakami. Nadają się już tylko na śląskie podmioty plakatowe w Warszawie. Wiem, to co napisałem jest okrutne i bolesne. Zwieszam łeb, ubolewam nad tym i gdy obudzę się w nocy, może wyleję parę łez rozpaczy (a nawiedza mnie dość często) nad naszą zidiociałą ojczyzną i naszymi wybitnymi Ślązakami, którzy ugrzęźli w historycznych opłotkach fałszywego, bo narzuconego patriotyzmu z lat II RP.
Jeśli nie dojdzie do koalicji PO-RAŚ-PSL na Górnym Śląsku, przynajmniej będziemy wiedzieli, komu dziękować. Dziś każda wieś ma taką elitę, jaką ma i nic na to nie poradzimy. Żyjemy w czasach dewaluacji i upadku moralnego autorytetów. "Niepokojąco inny" Śląsk będzie musiał radzić sobie sam, ze sznuptychlą w dłoni, by od czasu do czasu obetrzeć łezkę i się wysmarkać.