Ślązakiem jest ten, kto chce nim być

Śląsk to moje życie

Śląsk to moja dusza

Śląsk to moja miłość

Śląsk to moje dziedzictwo

Śląsk to moje miejsce

Śląsk to moja kultura

Śląsk to moja energia

Ziemia Tarnogórska w legendach i podaniach

Na wykładzie Benka Szczecha

Projekt Historia lokalna na przykładzie wybranych powiatów, miast i gmin

Wykład Bernarda Szczecha o legendach górnośląskich

Wykład 20 grudnia 2011 r

Publiczność dopisała wyjątkowo

Ratować śląszczyznę

Ratować śląszczyznę!

 

Z przykrością, jako współorganizatorka konferencji "Śląsko godka - jeszcze gwara czy jednak już język przeczytałam felieton Marii Pańczyk w piątkowym wydaniu "Polski. Dziennika Zachodniego".

Z przykrością, ponieważ senator Maria Pańczyk była jedną z pierwszych zaproszonych osób. Kiedy otrzymałam od Andrzeja Rocznioka wydrukowane zaproszenia, wysłałam je osobiście, a 9 czerwca ze swojego konta mejlowego wysłałam też zaproszenie drogą elektroniczną. Potem wielokrotnie próbowałam dzwonić do biura w Tarnowskich Górach, ale nie udało mi się w nim nikogo zastać.

Tekst w "Dzienniku Zachodnim" traktuję jako głos w dyskusji. Pozwolę sobie wobec tego kilka faktów sprostować. Nikt z osób referujących ani dyskutujących na konferencji "Śląsko godka" nie umniejsza zasług p. Pańczykowej. Wszyscy cenimy konkursy "Po naszymu, czyli po śląsku". Konkursy gwary, jak podkreśla to ich organizatorka. Pisze ona, że "nikt nie mówił wówczas o śląskim języku". Wówczas, czyli, jak rozumiem, w czasach organizacji pierwszych konkursów. I zgadzam się, ja też wtedy pisałam artykuły o tym, że śląszczyzna jest gwarą i nie da się jej skodyfikować. Ale pisałam tak m.in. dlatego, że w tamtych czasach nie istniało jeszcze w świadomości ( przynajmniej w zbiorowej świadomości) pojęcie języka regionalnego.

W tamtych czasach istniało jedynie twarde przeciwstawienie: dialekt - język (narodowy). A w takiej opozycji zawsze stanęłabym po stronie dialektu. Od momentu uchwalenia Europejskiej Karty Języków Regionalnych lub Mniejszościowych sytuacja się zmienła, pojęcie języka regionalnego zaczęło się przebijać do naszej świadomości. Kartę uchwalono w 1992 r., ale w Polsce zaczęło być o niej słychać dopiero po 2000 r. (a znam wielu takich, którzy o niej dotąd nie słyszeli). Zdecydowana większość osób występujących na konferencji (ale rzecz jasna, nie wszyscy) opowiadała się  za przyznaniem śląszczyznie statusu języka regionalnego. Status taki podniósłby prestiż samej mowy i ludzi nią się posługujących.

Jolanta Tambor