Śląsk na pierwszym miejscu
Czym dla Pana jest Polska?
- Jest to państwo, którego jestem obywatelem, państwo, które utrzymuje się m.in. z moich podatków i nakłada na mnie, podobnie jak na innych obywateli, obowiązki. To także państwo, które ma wobec mnie, jak wobec każdego obywatela, pewne zobowiązania. I z tych zobowiązań - tak wobec mnie, jak i innych obywateli - nie wywiązuje się zbyt sumiennie. Ale Polska to także kraj, który ma swoją historię i kulturę - intrygującą, ale dla mnie, jako Górnoślązaka, nieco egzotyczną, bo odmienną od tej, w której dorastałem. Ta odmienność opierająca się na etosie walki i sarmackich tradycjach często mnie fascynuje, ale to nie jest mój świat - świat górnośląskiego drobnomieszczucha.
Jest Pan patriotą śląskim czy polskim?
- Słowo patriotyzm, podobnie jak ojczyzna, jest wykorzystywane jako narzędzie manipulacji. Nierzadko patriotyzmem nazywa się to, co w istocie jest bałwochwalczym kultem państwa. Ale żeby pan nie pomyślał, że uciekam od pytania - mówię bez wahania, że czuję się patriotą śląskim. Nie oznacza to bezkrytycznego stosunku do Górnego Śląska, który uważam za swoją ojczyznę, do jego historii, tradycji i mieszkańców. Ojczyzna to dla mnie rzeczywistość uczuć, jak by powiedział Denis de Rougemont - zbiór wspomnień i doświadczeń. W moim przypadku te wspomnienia odnoszą się do Górnego Śląska. Z Polską nie wiąże mnie taka intensywność przeżyć. Do Polski mam stosunek racjonalny. Jak każde państwo oceniam ją pod kątem użytecznej służby obywatelom. Jednym z warunków takiej użyteczności jest zapewnienie obywatelom, także Ślązakom, poczucia „bycia u siebie". Na pewno państwo polskie to poczucie zapewnia w stopniu niezadowalającym. Dobro, zarówno Polski, jak i Śląska wymaga zmiany tego stanu. Tak więc właśnie dlatego, że czuję się śląskim patriotą, chcę, żeby Polska była państwem sprawnym, nowoczesnym i przyjaznym obywatelowi.
Czy Ślązak może być polskim patriotą?
- Oczywiście, że tak, i to w różnym wymiarze. Są Ślązacy, którzy uważają się za część narodu polskiego, a Polskę - za swoją ojczyznę. I tacy Ślązacy mają prawo czuć się polskimi patriotami, tak jak inni - patriotami czeskimi, niemieckimi łub śląskimi. Nie wykluczam jednak, że w nieco innym znaczeniu polskimi patriotami staną się również ci Ślązacy, którzy się nie identyfikują z polską tradycją. Jeśli państwo polskie stanie się skutecznym gwarantem obywatelskich swobód i wyrzeknie się etnicznego nacjonalizmu, to Ślązacy będą mogli spotkać się ze swoimi polskimi współobywatelami na gruncie patriotyzmu konstytucyjnego - przywiązania do wspólnych wartości. Przykładem mogą tutaj być Stany Zjednoczone albo Szwajcaria. Taki stan rzeczy byłby wielkim sukcesem państwa polskiego.
Co łączy Polaków i Ślązaków?
- Niewątpliwie to, że duża część Ślązaków to dziś obywatele państwa polskiego. Tworzymy jedno społeczeństwo i w związku z tym dotykani jesteśmy przez te same kryzysy. W naszym wspólnym interesie leży ich przełamywanie.
To z czego biorą się śląsko-polskie antagonizmy?
- Z ignorancji i z braku wzajemnej woli porozumienia i poznania. Wina leży po obu stronach. Z jednej - niektórzy Ślązacy obarczają ogół Polaków odpowiedzialnością za komunistyczną, a wcześniej sanacyjną politykę degradacji Śląska. Nie dostrzegają przy tym, że wielu Polaków również padało ofiarami tej polityki. Z drugiej strony - część Polaków patrzy na swoich śląskich współobywateli przez pryzmat własnych doświadczeń historycznych. Zapominają o tym, że Śląsk ma swoją własną historię. Wciąż jeszcze są próby nagina¬nia nas do polskich wyobrażeń o tym, czym powi¬nien być Śląsk. Tymczasem po dziesięcioleciach życia we wspólnym państwie wypadałoby zaak¬ceptować nas takimi, jakimi jesteśmy i przestać się zżymać na rodzinne fotografie przodków w niemieckich mundurach.
Za co nie lubi Pan działaczy Ruchu Obywatelskiego Polski Śląsk?
- A dlaczego nie zapyta pan, za co ich lubię?
A lubi ich Pan?
- Lubię za to, że zwalczając głoszone przez Ruch Autonomii Śląska idee, tak naprawdę kierują uwagę opinii reszty Polski na sprawy naszego regionu. Idee, które są atakowane z taką zaciekłością, nie mogą być przecież ideami niepoważnymi.
Rozmowa ukazała się w katowickim dodatku "Gazety Wyborczej" z 10-11 listopada 2005r. s.8