Skąd się wzięły obchody świętego Huberta

Hubertusjagden - Hubertowiny   Mało kto wie skąd się wziął obyczaj świętowania św. Huberta, patrona myśliwych, leśników, strzelców, sportowców, kuśnierzy, metalowców, optyków, psów myśliwskich i orędownika w wypadku  choroby wścieklizny. Kim był św. Hubert? Hubertus z Liége syn księcia Bertranda i Hugberny z Akwitanii (Geienne) ur. się w  655r. albo 658r. w Toulouse, zmarł 30.V. albo 29.VI.727r. w Tervuren (Teruneren), na Brabancji k. Brukseli, obecnie Belgia. Jego rodzinne pochodzenie wywodziło się od jakiś akwitańskich możnowładców, albo z królewskiego rodu Merowingów. Merowingowie zasłynęli między innymi z tego, iż wprowadzili jako symbol królów francuskich, dobrze znany  „fleurdelys” – kwiat lilii, żydowski symbol obrzezania         w czasach starożytnych. Dzieciństwo spędził na dworze króla  Thierry III, albo jak kto woli Theoderichsa III w Paryżu. Można przypuszczać, że był młodzieńcem krzepkim i odważnym, bo w wieku 14 lat uratował życie swojemu ojcu Bertrandowi, podczas polowania na niedźwiedzia w  Pirenejach. W wieku 18 lat został oddany na naukę do Metz w Alzacji, na dwór księcia Peppina  z Heristalu, najznamienitszej  rodziny tego czasu na tej szerokości geograficznej. Tam w wieku 26 lat poznał córkę hrabiego Dagoberta o imieniu Floribana, z którą się ożenił i z tego małżeństwa urodził im się syn, któremu dano na imię Floribert. Hubert miał germańskie imię, człon „ hugu” oznacza rozum, a „beraht” sławny, co znaczy tyle co „sławny rozumem”. Po sześciu latach szczęśliwego małżeństwa, żona nagle musiała wyjechać do chorej matki, na dłuższy czas. Inna wersja mówi, iż ukochana żona Floribana zmarła pod czas porodu. Hubert dotychczas wiódł bogobojne i uporządkowane życie, godne swego stanu. Od czasu jak został słomianym wdowcem lub wdowcem, rozpoczął hulaszcze życie w towarzystwie najbliższych kompanów z książęcej drużyny. Pewnego razu podczas jednego z polowań, a było to w Wielki Piątek  695r., które były prowadzone bez opamiętania, nie z potrzeby, tylko dla rozrywki, Hubert z Liége dostrzegł dorodnego jelenia albinosa, dziesiątaka. Kiedy się w niego wpatrzył, uzmysłowił sobie, iż jeleń oprócz tego, że jest biały to jeszcze cały lśni światłem, a między rogami błyszczy mu wyraźnie krzyż. Sceptycy uważają, że być może w jego delirycznej głowie kotłowały mu się takie wizje, w tym miejscu trzeba wspomnieć, że jest też patronem matematyków,  lunatyków i chorych na epilepsję. Wówczas lśniący jeleń odezwał się do Huberta ludzkim głosem. „Hubercie, czemu zabijasz biedne zwierzęta, a nic nie dbasz o zbawienie duszy?” Jakby nie było po tym spotkaniu Hubert zmienił całkowicie tryb życia, zaczął studiować wiedzę kanoniczną i prowadzić misjonarskie nauczanie w Ardenach i Brabancji. W roku 704 lub 705 otrzymuje z rąk papieża Sergiusza sakrę biskupią. Szesnaście lat po śmierci, papież Zachariasz  (sprawujący posługę w czasie 10.XII.741-22.III.752r.) ogłosił świętym Huberta z Liége w dniu 03.XI.743r. Jak to się stało, że zaczęto obchodzić  Hubertusjagden, albo jak kto woli Hubertowiny i kto był inicjatorem tego świętowania? Hrabiemu Wilhelmowi von Ravensberg i Adelheidzie  zd. von Tecklenburg urodził się syn, któremu dano na imię Gerhard. Młody Gerhard odziedziczył po śmierci swego wuja Herzoga Adolfa von Jülich-Berg jego książęce dobra wraz z nazwiskiem w 1437r. Herzog Gerhard von Jülich und Berg wygrał w dniu 03.XI.1444r. bitwę pod Linnich       z Gerhardem Arnoldem von Geldern-Egmond. (Miejscowość Linnich leży w połowie drogi między Düsseldorfem a Aachen tj. Nordrhein-Westfalen) Datę zwycięstwa skojarzył z wcześniejszą datą ogłoszenia Hubertusa świętym tj. w dniu 03.XI.743r. Łącząc w swój sposób te dwie daty w dowód wdzięczności, założył fundację o nazwie „ Orden vom Hl. Hubertus – Zakon od świętego Hubertusa”, która była też nazywana „ Orden vom Horn – Zakon od poroża”. Następnie ożenił się z Sophią von Sachsen- Lauenburg, z tego małżeństwa urodził im się w 1455r. syn Wilhelm. Zmarł w 1475r. i został pochowany w Altenberger Dom (katedrze) w Saksonii, miejscowość znajduje się między Dresden a czeskimi Teplicami. Można przyjąć, że zamysł obchodzenia święta św. Huberta zrodził się w Saksonii. Na polskie ziemie obyczaj wprowadził od XVIII w. król August II Sas, syn elektora Saksonii Johanna Georga III  Wettin i Anny Sofii Oldenburg. Wettinowie byli gorącymi propagatorami św. Huberta, August II Mocny wybudował w Wermstdorf k. Oschatz w latach 1721-24 zamek myśliwski o nazwie Hubertusburg. Z którego urządzał wielkie polowania pełne przepychu i inscenizacji. (Zamek bardziej znany jest z tego, że 15.II.1763r. został podpisany pokój kończący wojnę 7-letnią). W rejonie  Tworoga przed wojną bardzo hucznie świętował Hubertusjagden
  1. Karl-Gottfied zu Hohenlohe - Ingelfingen, który był zapalonym myśliwym.
Jedną z zabaw jaką urządzano w dużym kręgu przez myśliwych przy ognisku, było popisowe strzelanie z bata. Pewnego razu środkiem koła przeleciał na przełaj mały chłopiec. Wówczas książę przywołał go do siebie i skarcił  słownie za niewłaściwe zachowywanie się. Skarcony chłopiec bardzo się rozpłakał, wzruszony książę wyciągnął z kieszeni jakąś monetę i dał ją chłopcowi mówiąc: „Mosz sam  bajtel pora groszy, kup se bómbónów i nie ślómdrej , a na drugi roz nie lotej tam kaj nie mosz.” Dzień św. Huberta rozpoczyna sezon łowiecki polowań jesienno-zimowych. Przy tej okazji są urządzane różne imprezy jak:  na sam początek rano uroczysta msza święta ( w niektórych częściach Europy wolno w tym dniu wprowadzać łowieckie zwierzęta do kościoła, jak konie, psy czy sokoły itp.) Później  zbiorowe  polowanie z zachowaniem tradycji regionalnych. Podsumowaniem dnia  jest  uroczysta biesiada przy ognisku i koniecznie bigos przepłukany czymś mocniejszym. Na koniec kilka przysłów, określających czas polowań. „Kiedy w kopach stoi zboże, już przepiórki łapać możesz” „Od św Michała Anioła, trąbka myśliwego do boru woła” „Kiedy swego czasu goły las nastaje, św.Hubert z lasu cały obiad daje” „Czwartek dzień myśliwców, niedziela przeciwnie” „Kto w niedzielę poluje, diabłu usługuje” „Sieć ostatnią Trzej Królowie, rozpinają po dąbrowie”                                                                                                  Fryderyk Zgodzaj